Grudzień w firmie spożywczej. Wrzesień w dystrybucji artykułów szkolnych. Maj i czerwiec w branży ogrodniczej. Każda branża ma swój moment, kiedy wolumen zamówień rośnie dwa-, trzy-, niekiedy pięciokrotnie w stosunku do przeciętnego miesiąca. I każda firma, która przez taki szczyt przynajmniej raz przeszła bez przygotowania, wie jak to wygląda od środka.
Magazynierzy zostają po godzinach. Błędów jest więcej niż zwykle, bo presja czasu robi swoje. Reklamacje rosną. Klienci czekają dłużej. A po sezonie zostają stany magazynowe, których nikt nie potrafi dokładnie wyjaśnić, i pytanie: jak to się stało, że przy takim ruchu nie wiemy, co mamy na stanie?

Problem nie leży w liczbie rąk do pracy
Firmy, które mają kłopot z obsługą szczytów sprzedaży, często szukają rozwiązania w zatrudnieniu dodatkowych ludzi na sezon. I to ma sens – ale tylko do pewnego stopnia. Nowy magazynier, który nie zna układu magazynu i nie był wdrożony w procesy, przez pierwsze dni i tygodnie jest raczej źródłem błędów niż ich rozwiązaniem.
Prawdziwy problem tkwi gdzie indziej: w braku systemu, który nową osobę poprowadzi za rękę. Który powie: idź do A-03, weź dwie sztuki, skanuj, potwierdź. Bez znajomości magazynu. Bez tygodniowego shadowania doświadczonego kolegi. Bez ryzyka, że coś pomyli.

Co WMS robi dla firmy w szczycie?
System zarządzania magazynem działa tak samo przy stu zamówieniach dziennie jak przy tysiącu. Szczegóły funkcjonalne i techniczne dostępne są pod adresem https://jmblab.com/pl/system-wms/ – ale w kontekście szczytów sezonowych najważniejsze są trzy rzeczy: system wyznacza optymalne trasy kompletacji niezależnie od tego, kto je realizuje; weryfikuje każdy skan zanim towar trafi do kartonu; i na bieżąco aktualizuje stany, żeby handlowiec w środku sezonu wiedział, co faktycznie zostało na półce.
Do tego dochodzi planowanie. Firma z WMS może na kilka tygodni przed szczytem zobaczyć, które produkty rotowały najszybciej w analogicznym okresie rok wcześniej, i zaplanować stany z wyprzedzeniem. Bez tego wiedza o sezonowości żyje w głowie kilku doświadczonych pracowników – i jest niedostępna dla nikogo, kto planuje zakupy.

Logistyka wewnętrzna w szczycie – gdzie robi się zator
Przy wysokim wolumenie wąskim gardłem przestaje być samo kompletowanie zamówień, a staje się logistyka wewnętrzna: przepływ towaru między strefami, dostarczenie materiału do pakowania, zasilanie stanowisk kompletacyjnych. Gdy to nie działa, ludzie czekają – a towar stoi.
To właśnie ten obszar obejmuje automatyzacja logistyki i magazynu – cyfrowe zarządzanie przepływem towaru wewnątrz magazynu, nie tylko rejestracją stanów. Firmy, które wdrożyły to przed szczytem, przez szczyt przechodzą inaczej niż te, które działają według tego samego schematu co rok wcześniej, tylko z większą liczbą ludzi.
Po sezonie zostają dane
Jedną z nieoczywistych korzyści z WMS przy szczycie sezonowym jest to, co zostaje po jego zakończeniu. Nie tylko towar i faktury. Dane: które zamówienia były kompletowane najdłużej, w których godzinach wydajność była najniższa, które produkty generowały najwięcej błędów, gdzie powstawały zatory. To materiał do planowania następnego sezonu.
Firmy bez WMS wychodzą z sezonu zmęczone i z poczuciem, że „jakoś daliśmy radę”. Firmy z WMS wychodzą z listą konkretnych obserwacji, które można przełożyć na lepszą organizację za rok.
Jak innym firmom wychodzi zarządzanie sezonami z pomocą systemu WMS – sprawdź opinie w Google.
www.jmblab.com






