Wakacje nad Bałtykiem mają jedną wadę: po trzech dniach leżenia na kocu piasek przestaje bawić, a dzieci zaczynają pytać, co dalej. W Rowach to akurat nie jest problem. Miejscowość leży na styku morza, rzeki Łupawy, Jeziora Gardno i Słowińskiego Parku Narodowego, więc wystarczy odejść dwieście metrów od zejścia na plażę, żeby trafić na zupełnie inny scenariusz dnia. Poniżej kilka pomysłów na to, jak zagospodarować czas, gdy słońce przypieka za mocno, wieje z północy albo po prostu masz ochotę zobaczyć coś więcej niż wydmę.
Port, most zwodzony i kościół z kamieni wyłowionych z jeziora
Port rybacki to najbardziej klimatyczne miejsce w Rowach i jednocześnie najtańsza atrakcja, bo darmowa. Cumują tu kutry, można kupić rybę prosto z połowu, a od 2016 roku spacer prowadzi także promenadą wytyczoną na falochronie zachodnim. Wieczorem, przy niskim słońcu, wygląda to zupełnie inaczej niż w południe.
Tuż obok znajduje się most zwodzony nad Łupawą, łączący dwie części miejscowości. Podnosi się kilka razy dziennie, żeby przepuścić jednostki, i to jeden z tych momentów, na które dzieci potrafią czekać z autentycznym zainteresowaniem. Warto wcześniej zapytać w porcie o orientacyjne godziny.
Kilka minut dalej stoi neoromański kościół. Świątynia w obecnym kształcie powstała w połowie XIX wieku, a ciekawostka dotyczy budulca: ciosane kamienie pochodzą z Wyspy Kamiennej, jedynej wyspy na pobliskim Jeziorze Gardno. Z tym miejscem wiąże się lokalna legenda o diable, który miał wybudować kościół w jedną noc, i o kobiecie, która obudziła koguta, żeby udaremnić zakład. Ciskane w złości kamienie miały właśnie utworzyć wyspę na jeziorze. Historia w sam raz na opowiedzenie w drodze powrotnej.
Rower, wieże widokowe i Jezioro Gardno
Rowy są płaskie, a okolica poprzecinana leśnymi drogami, więc rower sprawdza się tu lepiej niż samochód. Klasyczna trasa na pół dnia to Szlak Trzech Jezior: Rowy, Jezioro Gardno, Dołgie Małe, Dołgie Duże i powrót, około 20 kilometrów i mniej więcej trzy godziny. Nie jest to formalnie wytyczony szlak rowerowy, ale prowadzi przez najciekawsze fragmenty parku.
Samo Jezioro Gardno robi wrażenie skalą: ma około 2469 hektarów powierzchni przy maksymalnej głębokości rzędu 2,6 metra. To akwen przybrzeżny, płytki i kapryśny, ceniony przez wędkarzy oraz ludzi od sportów wodnych. Około trzech kilometrów od Rowów, w kierunku Objazdy, stoi wieża widokowa udostępniona przez Słowiński Park Narodowy. Miejsce ciche, bez tłumów, z widokiem na taflę jeziora i otaczające je trzcinowiska.
Druga wieża wymaga już krótkiego podejścia. Wzgórze Rowokół liczy 114,8 metra nad poziomem morza i leży około 6 kilometrów od brzegu. Dla dawnych mieszkańców tych ziem, Słowińców, była to góra święta, a dziś to najwyższy punkt Słowińskiego Parku Narodowego z panoramą lasów i jezior. Wejście na szczyt zajmuje kilkanaście minut i jest wykonalne nawet z młodszymi dziećmi.
Jeśli planujesz taki rozkład dnia, wybierając apartamenty w Rowach sprawdź, czy obiekt daje możliwość przechowania rowerów i czy ma balkon albo taras, na którym da się usiąść po powrocie z trasy. Przy wypoczynku aktywnym te dwie rzeczy potrafią zmienić komfort całego pobytu bardziej niż metraż pokoju.
Park linowy, skansen w Klukach i wypad do Ustki
Na deszczowy albo zbyt wietrzny dzień zostają atrakcje pod dachem i te w lesie. Park linowy przy ulicy Wczasowej działa w Rowach od 2012 roku i oferuje trzy trasy o różnym poziomie trudności, w sumie około sześćdziesięciu przeszkód, przy czym trasa dziecięca poprowadzona jest na wysokości dwóch metrów i wymaga minimum 120 centymetrów wzrostu. Szkolenie wchodzi w cenę biletu.
Około 15 kilometrów od Rowów, nad jeziorem Łebsko, leżą Kluki z Muzeum Wsi Słowińskiej. Skansen powstał w 1963 roku, żeby zachować pamięć o Słowińcach, a dziś na dziesięciu hektarach stoi siedem zagród z budynkami gospodarczymi, studniami, piecami chlebowymi i piwnicami, wtopionych w normalnie funkcjonującą wieś. Sporo eksponatów dotyczy rybołówstwa, czego w innych skansenach zwykle brakuje. W lipcu i sierpniu odbywają się tam pokazy i festyny, więc warto sprawdzić kalendarz przed wyjazdem.
Na dłuższy wypad zostaje Ustka, oddalona o niecałe 20 kilometrów. Port, latarnia morska, promenada, bunkry Blüchera i park rozrywki dla dzieci wypełniają cały dzień bez wysiłku. Po drodze, w Wytownie, stoi szachulcowy kościół z XVI wieku, wart krótkiego postoju.
Warto też pamiętać o Czołpinie: latarnia morska ustawiona na wysokiej wydmie, około kilometra od brzegu, plus muzeum przyrodnicze parku narodowego. Podejście po schodach jest strome, ale widok z galerii obejmuje kawał wybrzeża i koronę lasu ciągnącą się aż po horyzont.






